Opis
Dahak – stolica Królestwa Dahaku
Zapraszam cię na przechadzkę po Dahaku. Najlepszy widok na to pustynne miasto roztacza się z wieży Kapituły Magów. Oczywiście nie wpuszczają tam byle kogo, ale cóż? Jakoś się tam dostaniemy.
Prawda, że piękne? Dopiero stąd widać, że miasto kształtem przypomina oszlifowany diament. Zwęża się w stronę wschodu, ku górom. Ta część jest też wyżej położona. i Zamieszkują ją szlachta, magowie i przede wszystkim elfy. Widzisz te cztery ogrodzone murem części zwieńczone kopułą kapituły, na której chwilowo przycupnęliśmy? To dzielnice elfickich rodów. Odwieczne walki tych długouchych magów żywiołów zostały powstrzymane przez wpuszczonych do miasta egzekutorów. Ale o nich później.
Spójrz w dół. W wieży pod nami urzęduje Rada Czterech wraz z archontem. Archontę wybrano po bezdzietnej śmierci ostatniego z królów. Śmieszne, jak łatwo stracić poważanie i stać się błaznem nieumiejętnie żonglującym czterema żywiołami.
A teraz popatrz przed siebie. Dahak jest ciężki, przytłaczający i spocony. Za dnia gorący jak lawa, choć spokojny, ospały. Tylko ci, co muszą, wystawiają się na upalne słońce. Widzisz? Praktycznie nie ma tu ruchu. Tylko w niewielkiej Dzielnicy Krasnoludzkiej wrze praca. Reszta, nawet Dzielnica Wydalonych ze swym metalicznym odorem, zdaje się mieć sjestę.
Jednak w nocy… w nocy miasto oddaje cały swój żar. Tętni życiem niczym gracz coraz szybciej wbijający nóż w stół między palcami. Wiesz, że stanie się tu coś złego, ale chcesz patrzeć. Miasto hipnotyzuje cię swą różnorodnością i dziką energią. Wpatrujesz się w grę, widzisz, jak nóż lśni między palcami, na których rozkwitają pierwsze krople krwi, i wiesz, że nie odejdziesz, póki nie opadnie kurtyna, choć dobrze wiesz, jak skończy się ten spektakl.
Źródłem życia i sercem… nie, nie sercem, płucami miasta jest Podziemna Cysterna, zwana też Cysterną Krasnoludów. Stanowi jedyne źródło pitnej wody. Legenda głosi, że jest pozostałością po krasnoludzkim mieście i łączy się z ich twierdzą w Piaskowych Górach, hen, tam na wschodzie. Jeśli tak jest, to pytanie, czy brodacze mogą zakręcić kurek i odciąć dopływ wody, co zniszczyłoby to miasto? Potwierdzenia tej plotki można się dopatrywać w tym, że krasnoludy są najbardziej uprzywilejowaną rasą tuż po elfickiej szlachcie. Jako jedyni mają swą dzielnicę, bardzo małą, co prawda, i tuż przy elfach, ale jednak. Inni twierdzą, że to ze względu na ich talent do handlu i płatnerskie umiejętności. Prawda zawsze leży pośrodku.
O ile płucami są Cysterny, o tyle sercem jest Piaszczysty Bazar – wspaniała budowla z piaskowca, która tylko dzięki magii nie wymaga ciągłego remontu. To również za sprawą magii jej kopuła od środka mieni się niczym bezchmurne niebo, nocą obsypane milionem najjaśniejszych gwiazd. Obszerna hala budząca się wraz ze zmrokiem. Tysiące stoisk, setki zakamarków, dziesiątki ulic. Kupisz tu wszystko, o ile wiesz gdzie i o ile cię na to stać.
Widziałaś ten błysk? Dzika magia, oczywiście zakazana w Dahaku. Nawet elfom nie wolo jej nadużywać. Patrz, widzisz go, jak biegnie, ściskając coś pod pachą? Głupiec. Śmierć już mu siedzi na ramieniu. Nawet jeśli nie dopadnie go Gwardia, która tu egzekwuje prawo, i uda mu się uciec przed Kamizelkami (to tutejsza gildia ochroniarzy, składająca się wyłącznie z najemników i tych, którzy odeszli ze straży, aby za tę samą pracę zarabiać dużo więcej), to dopadną go egzekutorzy. To oni karzą za bezprawne używanie magii. Nie, nie ma sądu, karą zawsze jest… O, właśnie to. Już po nim. Egzekutorzy to przeklęte dzieci, skażone dziką magią, odbierane za młodu rodzicom. Trafiają do specjalnej szkoły, Wylęgarni, gdzie pod nadzorem pierwszego egzekutora, przechodzą wiwisekcję mózgu.
Tak, dobrze mnie słyszałaś. W szkole tej zostają na nowo wychowani i przyuczeni do zawodu, który będą wykonywać przez całe swe mizerne życie. To gorsze niż praca na galerze lub wygnanie na pustynię. Egzekutorzy stoją na straży praw magii obowiązujących wśród biedoty i tych, którzy z dumą nazywają się klasą średnią, tylko dlatego, że nie muszą dupą kupczyć za jedzenie. Co jednak ważniejsze, jako jedyni mogą sądzić elfią szlachtę, magów. Do tego są latami szkoleni, aby każdej z czterech szkół żywiołów umieć się przeciwstawić i walczyć na równi. Uważaj, to już nie są ludzie, a do zwierząt im jeszcze dalej. To golemy, ślepo wykonują polecenia, bez uczuć i krzty własnej woli.
Proszę, nie rób takiej wystraszonej miny. Wszak wystarczy jedynie przestrzegać prawa, a raczej nie używać magii, aby nie mieć z nimi do czynienia. A jeśli to zbyt trudne, to przynajmniej nie dać się złapać na gorącym uczynku.
Ale zejdźmy do miasta.
Tu wszystko jest stworzone z piaskowca i wiecznie remontowane lub stoi na jakichś zgliszczach. Tak, zgadzam się, miasto piękne, tylko ludzie podli. Wszystkie te dzielnice oparte są na czymś pięknym. Bo przecież i w Dzielnicy Wygnanych Żebraczy Rynek przyciąga uwagę swymi arkadami, pod którymi tak tłumnie ustawiają się kalecy. Czyż nie kuszą zapachy z Dzielnicy Kupieckiej, gdzie w karczmach można zjeść lepiej niż w niejednym szlacheckim domu? A spójrz na świątynie! Okrągłe kopuły piętrzą się ku niebu niczym jędrne piersi dziewic przyzywające swymi figlarnymi kształtami. Słucham? Że nie wypada tak o świątyniach? Moja droga, bogowie mają teraz większe zmartwienie w postaci Kalsoteka aniżeli walka z jednym bluźniercą. Tak, Kalsotek, bóg smok i opiekun smokowców. Chaos chcący równości i braku podziałów. Co w tym złego? Nic, nic w tym złego, moja droga. O ile jesteś jego wyznawczynią, a najlepiej kapłanką z długim ogonem i łuskami zamiast skóry. W przeciwnym wypadku twoja wolność będzie miała cierpki smak posłuszeństwa.
Naprawdę myślisz, że jesteś już przygotowana na samodzielne zwiedzanie? Nawet nie wiesz, jak bardzo mijasz się teraz z prawdą. Ale cóż, dostałaś ode mnie tyle, za ile zapłaciłaś. Idź. Daj się poznać Dahakowi i niechaj on pozna się na tobie. I choć rada starca lepsza jest niż pomoc młodzieńca, to pamiętaj, aby chwytać to, co zobaczysz, a zostawiać za sobą to, co usłyszałaś. Nie rozumiesz? Zrozumiesz, moja droga, zrozumiesz.






Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.